Blog
alamira
alamira
alamira zarabiam na rodzinę
3 obserwujących 69 notek 55954 odsłony
alamira, 25 kwietnia 2017 r.

Cukier czyli biała sól.

915 17 0 A A A
pixabay.com
pixabay.com

Rok temu poproszono mnie by przygotować uroczysty obiad dla stu ludzi, najważniejszych osób w państwie. Obiad miał się odbyć na wolnym powietrzu. Miejsce akcji: Egipt. Czas akcji 1200 lat przed narodzeniem Chrystusa. Uczta z powodu otwarcia nowej stolicy państwa. Ma być niepowtarzalnie. I uroczyście.

Bułka z masłem. Nie na obiad, tylko tak w ogóle. Egipcjanie dysponowali wtedy prawie wszystkimi dostępnymi dziś produktami. Poza tymi przywiezionym później po dotarciu przez Kolumba do Ameryki. No i proces pustynnienia Egiptu dopiero się zaczynał. Z obiadem poszło gładko. Przy deserze się zatrzymałem.

Ze słodkich rzeczy wybieram śledzia. To mi tu jednak nie pasowało, więc musiałem ruszyć łbem by sprostać zadaniu. Owoce były pierwszym śladem. Ale to za proste,   faraon zaprosił swoich urzędników i podawał by im owoce z drzewa? Jak małpom? No nie, musiał być jakiś inny sposób. Zagęszczając owoce przez odparowanie dojdziemy do konfitur i dżemów. Czy to jest dobry trop? Nie mamy żadnych źródeł pisanych, musimy się poddać intuicji. Owoce pozostawione na drzewach ulegają scukrzeniu, a potem często fermentują. Oj, nie idź tą drogą. Na końcu jest zawsze pijaństwo.  Mamy tych nieszczęsnych urzędników. Przyjechali z prowincji by poczuć się najwyższą kastą.  Mają być docenieni, ale przede wszystkim poruszeni wielkością faraona, jego nową wizją państwa. No po prostu na widok deseru ma im szczęka opaść. Tak to miałem ugotować, pod karą banicji z zawodu.

W „Ramajanie”spisanym trochę później, jest mowa o uczcie ze słodkości z „sarkary”, czyli z trzciny

cukrowej. Rosła wzdłuż Gangesu i miejscowi opanowali proces pozyskiwania cukru i wytwarzania z niego słodkości. Pewnie mogli też zrobić cukrowego słonika albo baranka. Ale tylko oni, bo sadzonki trzciny jeszcze długo nie potrafiono wykraść. A jak wykradziono to się nie przyjmowały.

Więc wynająłem kucharza od jakiegoś hinduskiego maharadży, opłacając go słono (szarą solą bo innej nie było) z kiesy faraona, by zafundował urzędniczej kaście te cukrowe figurki, rodem z naszych odpustów.  Ponoć wszyscy byli zachwyceni.

Sarkara” z sanskryckiego zamieniła się w greckie „sarkcharon”. Była też nazywana solą indyjską, czyli „białą solą”.

Po wykradzeniu sadzonek ich uprawa, ani w Grecji, ani na Sycylii nie dawała odpowiednich rezultatów. Dopiero przewieziona do Ameryki, przy masowym wsparciu niewolników, jako, że uprawa trzciny wymagała wielu rąk do pracy, zaczęła przynosić biznes ich właścicielom. Cukier jak złoto staje się podstawową walutą wymienną tego świata. Rozkręca też biznes handlu niewolnikami. Biały cukier jest umoczony w morzu cierpienia, ale stopniowo staje się dostępny niższym warstwom społecznym. Coś za coś. Sprawiedliwość przecież nie z tego świata.


Ale w zanadrzu kiełkuje nasz burak, rośnie sobie jako warzywo. Słowianie kiszą go na barszcz. Nikt jeszcze nie zna technologii produkcji cukru z buraka. Czasy kiedy będzie miło i tanio dopiero nadejdą, ale o tym za tydzień.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ślązak od zawsze, studiował Ekonomię na UE w Katowicach, Psychologię i Nauki Polityczne na UŚ w Katowicach, Pisanie scenariuszy w PWSzFTviT w Łodzi. Pisze felietony kulinarne do tygodnika "Nowe Info". Jest prywatnym przedsiębiorcą.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Obawiam się, że granaty rozmnożył.
  • 1. Sandecja - Arka 0-0 2. Wisła Kraków - Nieciecza 1-1 3. Piast - Pogoń 2-1 4. Lechia -...
  • Tuszonka wygląda lepiej niż szynka z Krakusa. Podaj następnym razem jak uszyć walonki?

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości